Adwent

Autor: Agata Murawska

Zbliżają się dni które są dla mnie szczególne, dni które przygotowują nie tylko nasze domy, ale przede wszystkim nasze wnętrze, nasze dusze na najpiękniejsze święta w roku, święta Bożego Narodzenia. 
W tym czasie, czasie zwanym adwentem już od wielu lat staram się robić nie tylko świąteczne porządki, ozdabiać dom rożnymi świątecznymi akcentami, przygotowywać pyszne potrawy, z piernikami na czele, ale przede wszystkim staram się wykorzystać ten czas jako czas refleksji i radosnego oczekiwania wypełnionego chwilami refleksji, chwilami skupienia i zatrzymania…
Wszystko co nas w życiu spotyka jest po coś…wszystko ma swój cel i sens i aby to poczuć i zrozumieć trzeba się zatrzymać, potrzeba pobyć ze sobą sam na sam.
Czas adwentu jest takim czasem, mamy cztery tygodnie, aby oczyścić swoje wnętrze, uporządkować pewne sprawy, rozliczyć się z samym z sobą ze swoimi słabościami, może podjąć jakieś postanowienie, może spróbować swoich sił w nowym…
Ja od wielu już lat raz z lepszym raz z gorszym efektem praktykuję w czasie adwentu nie jedzenie słodyczy ( które uwielbiam, a szczególnie ptasie mleczko), oraz staram się nie przejadać, a więc pościć,  co również ze względu na moje szczególne upodobania kulinarne zdarza mi się często.
Staram się częściej uśmiechać, dziękować, pomagać, a może i przepraszać….i mogę powiedzieć że dzięki tym praktykom nie tylko w czasie adwentu, ale i na co dzień staję się jakaś spokojniejsza, bardziej pogodzona ze sobą…

Pięknym symbolem adwentu są wieńce adwentowe, których symbolika skłania do zadumy i refleksji.
Tradycyjny wieniec adwentowy ma formę okręgu i wykonany jest z zielonych gałązek świerku. Umieszczone są na nim cztery świece , które oznaczają kolejne niedziele adwentu, każda z nich jest symbolem, pierwsza to symbol pokoju, druga symbol wiary, trzecia jest symbolem miłości i ostatnia czwarta symbolem nadziei. Zapalane każdej niedzieli przypominają nam o tych wartościach i przygotowują nasze serca i nasze wnętrza na to co przed nami…
Dlatego i ja taki wieniec przygotowałam…
Zielone gałązki świerku, cztery świece, kilka ozdób w postaci zasuszonych cytrynek i białych oszronionych szyszek, uzupełnione ciepłym światłem lampek nie tylko są symbolem adwentu, ale pięknie ozdabiają wnętrza nadając mu już świątecznego charakteru i klimatu…
Jeden tradycyjny w kształcie okręgu stoi w moim gabinecie, w moim osobistym pokoju, a drugi również z natury stworzony , jednakże nie w formie okręgu ale na tacy srebrnej przygotowany, jest w pokoju dziennym , aby wszyscy członkowie naszej rodziny również mogli pamiętać o jego symbolice i przeznaczeniu.
Kolejnym pięknym i bardzo przyjemnym elementem adwentu są kalendarze adwentowe, które szczególnie dzieci sobie upodobały, bo dzięki temu, że pomysłowość na ich wykonanie oraz to co się w nich znajduje, w cudowny sposób pomagają  w „odliczaniu” dni do Świąt…
Obserwując blogosferę mogę powiedzieć że z roku na rok te kalendarze są coraz piękniejsze,  coraz bardziej twórcze, coraz bardziej pomysłowe. Często są nie tylko piękne same w sobie, ale również są cudowną ozdobą naszych wnętrz, a także niesamowitą okazją do tego aby być bliżej siebie, aby dać sobie to co ważne, nie tylko  jakiś mały upominek, ale i miłe słowo, czy wspólnie spędzony czas…
U mnie też takie kalendarze się znajdują, już w ubiegłym roku wykonałam je dla swoich córek samodzielnie, dla przypomnienia można je zobaczyć tutaj.
W tym roku nasze kalendarze to też praca własna, ale tym razem nie moja…ostatnio coraz częściej mam ogromną przyjemność spotykać w swoim życiu osoby, które mają niesamowite talenty, które potrafią tworzyć, są bardzo kreatywne, otwarte i bardzo zdolne.
A że jestem zwolenniczką dzielenia się, korzystania ze swoich usługi i przekazywaniem dalej, pokazywaniem talentów innych , to często korzystam z pracy innych…
Jedną z takich osób  jest Marta, mama kolegi z klasy mojej młodszej córci Amelci, nasza sąsiadka, zobaczcie, jakie cuda stworzyła, jak precyzyjnie jest wszystko wykonane i jak cudownie wkomponowało się we wnętrza, pokoje moich córek .
Ile w tym serca i oddania…
Pierwszy, czarno biały domek, tak prosty, a tak wymowny że nic więcej nie trzeba…
W pokoju Natalki  pasuje idealnie:)


Drugi, dla Amelki jest trochę bardziej kolorowy, w innym rodzaju, ale świetnie oddający (jak zwykle) naturę i usposobienie jego właścicielki…
Kolorowy, ale nie przesłodzony, z pewnością jeszcze nie jeden rok świetnie spełni swoją rolę…

Zawieszony na ramie łóżka jest tak blisko, że bliżej być nie może, Amelka, każdego dnia, jak tylko się obudzi sięgnie do kolejnego „prezenciku” i coś tam znajdzie…
Raz w buciku, raz w skarpecie, czy kopercie, innym razem w rękawiczce,

A co się w tych kalendarzach znajdzie? No cóż, wcale nie jest łatwo wymyśleć coś oryginalnego, nie banalnego, a zarazem takiego co by nie tylko dawało radość materialną, ale i duchową…a szczególnie dla dzieci, które w dobie dzisiejszych czasów dużo mają, ale ciężko dać im to co naprawdę ważne…
Dlatego ja, postanowiłam, każdego dnia oprócz tradycyjnej przysłowiowej czekoladki, dać im coś jeszcze…ponieważ najwięcej radości daje to na co się trochę czeka, co jest wymarzone i wyczekane i nie zawsze bardzo drogie…a znam marzenia i nieograniczone wręcz „potrzeby” moich córek, to dostaną codziennie ( zbierane przeze mnie pieczołowicie już od dłuższego czasu) dwuzłotówki i pięciozłotówki, aby te marzenia były bliższe celu…
Do tego każdego dnia będzie coś co nam da dany dzień…zobaczymy może to będzie wspólny spacer, wypad do kina, może dobre słowo i pochwała…nie planuję, nie wykupuję biletów na zapas, bo życie bywa przekorne, lepiej jest gdy wszystko dzieje się w swoim czasie…i tak jak trzeba:)

Mam nadzieję, że idea kalendarzy adwentowych zagości u nas na dobre i przede wszystkim pomoże całej naszej rodzinie w odpowiednim przygotowaniu naszych serc do świąt  Bożego Narodzenia, pozwoli każdego dnia zatrzymać się na chwilę, uśmiechnąć się, ucieszyć, podziękować i pobyć razem, pozwoli wypracować pewne wartości, wyzwoli w nas chęć pracy nad sobą, pokaże czym może być radosne oczekiwanie…

Przez cały adwent muzyka i zapach w moim domu są  ściśle związane z tym okresem.
Muzyka w odpowiednich akordach, zapach pomarańczy, cynamonu, lawendy oraz zmrożonych gałęzi świerku, a nade wszystko naturalne zapachy….te pochodzące  z pieczonych korzennych, cynamonowych ciasteczek. Nie wyobrażam już sobie, aby mogło być inaczej…,
uwielbiam ten czas wypełniony spokojem, oczekiwaniem, podniosłą wyjątkową,  atmosferą. Uwielbiam planować ( na kartce lub w zeszycie ) potrawy świąteczne, to jak będzie ubrany mój dom, jakie kolory i ozdoby w nim zagoszczą…

Z pewnością kolorem przewodnim każdego roku jest biel…czysta, piękna i elegancka w naturalny sposób wkomponowująca się w naturę…
bo taka jest zima, z pierwszymi jej oznakami, srebrzysto-białym  szronem i mrozem na roślinach,

pierwszymi hiacyntami które już można o tej porze kupić, a które zachwycają mnie nieustannie …

tak więc bieli nie zabraknie, naturalnej zieleni ani pięknej srebrzystości  również, a czy wkradną się jeszcze jakieś akcenty kolorystyczne? Zobaczymy, jak zwykle to u mnie bywa …czas pokaże:)

A jak jest u Was? Jak przeżywcie adwent i czy jest dla Was czasem szczególnym i jakie kolory w Waszych domach w tym roku zagoszczą?
Ciekawa jestem…

Dziś dziękuję…, cieszę się że jesteście i zapraszam jak zawsze na post kolejny, tym razem słodki, oczywiście w klimacie świątecznym  i bardzo smaczny:)

Do miłego kolejnego razu…

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...