Celebrowanie chwili…

Autor: Agata Murawska

 Chwil, które mogę celebrować jest  w moim życiu  naprawdę niewiele, choć bardzo się staram i cały czas nad tym pracuję, tym bardziej je po prostu uwielbiam i szanuję. Lubię, gdy czas płynie niespiesznie, toczy się swoim tempem, gdy wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Taki dzień jak dzisiejszy to dar, to radość i szczęście. Zazwyczaj ciągle coś muszę, ciągle gdzieś biegnę, wszystko na czas, na ostatni guzik, i jeszcze to i jeszcze tamto, tak bez przerwy.
A dziś…, dziś jest inaczej, powoli, pięknie i wreszcie nic nie muszę, nie biegnę, nie spieszę się, zbieram siły na nowe…
Przyglądałam się dziś ślimakowi, jego powolnym ruchom, jakie to niesamowite, jemu nic do szczęścia nie potrzebne, ma przy sobie swój dom, pożywienie wokół, nie spieszy się, wygląda że celebruje każdą chwilę. To jest piękne…to natura, tak być powinno. 

A my, ludzie żyjemy w świecie pełnym zobowiązań, zadań, obowiązków, musimy nadążyć, tylko za czym, do czego nas to doprowadzi…?

Dziś mój dzień wygląda inaczej, nie przeszkadza mi nic, nawet bałagan (rozmemłane łóżko po porannej „sesji filmowej”)

ważne że jesteśmy razem, że jest rodzina, że mamy czas dla siebie…,
dziś miałam czas na niespieszne użycie kosmetyków (zazwyczaj robię to w pośpiechu, z przyzwyczajenia) i dokończenie książki, którą zaczęłam  jeszcze zimą, ale nie miałam kiedy jej skończyć, bo było coś innego do przeczytania, do zrobienia…

na powolne wypicie kawy i zjedzenie świątecznego ciasta w akompaniamencie ciszy, śpiewu ptaków, słońca i zieleni, która wręcz eksploduje po ostatnich deszczach i ciepłych nocach…

zarówno wśród roślin ozdobnych,

jak i w moim małym ogródku warzywnym (jest już szczypior, pietruszka, rukola, liście pora i widać owoce borówki i młode listki malin)

Niczym nie da się zastąpić prawdziwego uśmiechu na twarzy dziecka,

jego radości z rzeczy zwykłych…

…oto małe migawki tego jak minął nam dzień, dzień w którym udało nam się celebrować chwilę…uchwycić jej piękno, nie spieszyć się, odpocząć po przedświątecznym i świątecznym natłoku spraw, po których zostało wspomnienie w postaci palmy, ozdób świątecznych i zdjęć ze świątecznego stołu, oraz przejedzonych brzuszków…

A na koniec obiecane fotki z prezentacją płaszczyka, takie spontaniczne, takie po prostu, tak jak dzisiejszy dzień…

Żegnając się dziś z Wami zacytuję kolejną złotą myśl pasującą do dzisiejszych moich rozważań…

„Pragnę dziś poczuć się jak pyłek kwiatowy,
który daje się ponieść wiatrowi lub pszczole tam,
gdzie może zaowocować”.

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...