Czas….

Autor: Agata Murawska

Nawet nie wiem kiedy, a minęły dwa tygodnie od ostatniego wpisu…do tej pory starałam się aby systematycznie raz w tygodniu coś napisać, podzielić się z Wami tym co „mi w duszy gra”. 
I choć zawsze ciężko wygospodarować tych „kilka chwil” na zebranie wszystkich myśli, zrobienie fotek i ubranie wszystkiego w całość…to zawsze jakoś się udawało. Tym razem, mam jednak wrażenie, że przegrałam, przegrałam ze swoją systematycznością, obowiązkowością, przegrałam z czasem !!!
Już nie nadążam, nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego tak jak bym chciała, po prostu, najzwyczajniej w świecie nie starcza  mi czasu…i sił. Wcześniej mogłam „zarwać nockę”, snu nie potrzebowałam wiele, a teraz, najzwyczajniej w świecie mój organizm zbuntował się. Nie wiem czy to przekroczenie „magicznej 40”, czy po prostu zbyt wiele zadań które sobie wzięłam na głowę, ale to już nie jest to. Potrzebuję więcej snu, dolegliwości zdrowotne dają znać, że organizm „nie wyrabia”.
I choć moja głowa, moja energia jest nadal pełna pomysłów, chęci do działania, do życia na „120 %” , to organizm już nie…
No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak nauczyć się z tym żyć i dostosować życie do możliwości, nie odwrotnie…
Trzeba zwolnić…stąd moje opóźnienie…mam nadzieję, że przejściowe, że jednak uda się systematyczność utrzymać:)))
Tymczasem, zastanawiałam się ostatnio jak umilam sobie tę „gonitwę życia”, jak próbuję wybrnąć z nadmiaru obowiązków i spraw do załatwienia….i czy dam radę z czegoś zrezygnować. I  doszłam do wniosku, że nie, zrezygnować nie dam rady i nie chcę, bo wszystko co się dzieje w moim  życiu wynika nie tylko z obowiązku, ale również z wyboru….
Bo lubię swoją pracę, bo lubię się uczyć, poznawać nowe, poznawać nowych ludzi, spotykać się z nimi, bo kocham rodzinę i z obowiązków z tym związanych nie ucieknę, bo lubię gotować, kocham ogród i dom, uwielbiam czytać i pisać, robić zdjęcia, tak więc rezygnacja z bloga na ten moment nie wchodzi w rachubę, bo jest wiele rzeczy które robić chcę i lubię…i choć pogodzenie tego wszystkiego nie jest łatwe, a samo życie to „nie jest bajka”, a do tego doba ma tylko 24 godziny, to mimo wszystko dam radę, po kolei, w swoim czasie…
Aby umilić sobie obowiązki, aby wykonywać je w miłej atmosferze, zawsze i wszędzie staram się szukać rozwiązań, sposobów na to, aby było po prostu miło…
Jednym z nich są świece, ich blask i zapach…
( o kwiatach nie wspominając)
Są w moim domu wszędzie…
przy porannej kawie…
przy biurku gdy pracuję…
na stole, gdy mają przyjść goście…

Wieczorem, tworzą nastrój, tak po prostu…

W każdym możliwym miejscu, gdzie tylko można je postawić i gdzie zapach uwalniający się pod ich wpływem cudownie wypełnia przestrzeń…
nawet w łazience,
i oczywiście na dworze w moim ogrodzie…
w postaci świec,
rozwieszonych świecidełek,
 i blasku ognia…
Oprócz blasku świec, czy ognia po prostu, niezwykle ważny jest dla mnie zapach, dlatego zaopatrując się w świece zwracam uwagę, aby miały zawsze ładny zapach, a w kominkach zapachowych dbam aby nie brakowało moich ulubionych olejków, czyli lawendowego, w który zaopatruję się od kilku już lat na stronie Dr Bety
Uzbierała mi się już ich  pokaźna kolekcja, niemniej prym wiedzie zapach lawendy…
oraz olejku o zapachu bawełny, dla mnie zapachu świeżego prania, w który zaopatruję się na stronie Bridgewatercandle, gdzie również można kupić fantastyczne świece zapachowe i nie tylko…
Miejscem gdzie najczęściej kupuję świece, wręcz w ilości hurtowej,  jest oczywiście IKEA,

Myślę, a wręcz jestem pewna że takie umilanie pracy i czasu jest wręcz terapeutyczne dla naszego samopoczucia. Już dawno stwierdzono, że ogień, jego ciepło i blask ma bardzo dobry wpływ na nasze samopoczucie, na nasz nastrój. Podobno codzienne wpatrywanie się  (systematycznie przez 10 minut dziennie) w blask ognia, palącej się świecy potrafi wyciszyć, ukoić, być metodą relaksacji, walki ze stresem. Przeczytałam o tym na blogu Agnieszki Maciąg TUTAJ.  Jest to tekst o medytacji, dlaczego warto ją uprawiać i jak zacząć. Jest tam mowa właśnie  o wpatrywaniu się w płomień świec, o jego zbawiennym wpływie na nasze skołatane nerwy…
Przyznam szczerze, że próbowałam i choć nie jest to łatwe to faktycznie przynosi efekty… 
Tak wygląda moje miejsce „osobistego wyciszenia”
do tego relaksacyjna muzyka w tle…i naprawdę można „odpocząć” choć przez chwilę…
Tę samą moc ma dla mnie śpiew ptaków, cisza i szum drzew, tak więc zwykły spacer do lasu czy chociażby krótka chwila w ogrodzie…czy takie oto widoki
potrafią również zdziałać cuda i pozwolić aby ten czas, którego jest ciągle mało był przynajmniej przyjemny, nawet jeśli tylko od czasu do czasu…:)))
A Wy Moi Drodzy, czy macie swoje sposoby na chwilę relaksu, na odpoczynek, na złagodzenie „tempa życia? 
Jeśli tak, to z chęcią  o nich poczytam…
Dziękuję za uwagę, wszystkie zostawione komentarze, za to że jesteście i zapraszam wkrótce, mam nadzieję, że już nie z takim opóźnieniem:)))
Do miłego następnego….
A tymczasem wybieram się do Was, na Wasze blogi nadrabiać zaległości…:)))

Dołącz do dyskusji


  • Ileż to pieknych kwiatów znajduje się w Twoim domu. Cudnie i pachnąco!
    Udanej niedzieli zycze.

  • Niestety ja też tak mam, że często doba jest dla mnie zdecydowanie za krótka. Często łapię się na tym, że dopiero był poniedziałek, a już mamy koniec tygodnia. Czas pędzi nieubłaganie. Pokazałaś nam jak pięknie można sobie umilać czas i życie w biegu. Też lubię świece zapachowe, olejki aromatyczne, mam u siebie kilka kominków 🙂
    Miłej niedzieli dla Ciebie !

  • Z jednej strony jest faktycznie tak jak piszesz, że często dzień bywa za krótki ale wiem z własnego doświadczenie ( bo miałam taki intensywny okres w swoim życiu), że wszystko da się pogodzić. Musimy jednak ustawić swoje priorytety. Co najważniejsze, a co mniej i z pewnością należy wplatać w to chwile przyjemności, nawet jeśli są krótkie. Dla mnie to było czasem np. pół godz. dłużej snu, chwila na leżaku gdzie wygrzewałam się do słońca, dobra książka, czy czytanie o nowościach i trendach modowych 🙂

  • Masz rację, że życie w ciągłym biegu jest męczące i to nie tylko dla kobiet po magicznej 40 stce. Czasem wydaje mi się, że zbyt wiele chcemy robić na raz, że mamy zbyt wiele pomysłów, planów i powolutku nie ogarniamy tego wszystkiego. Wówczas trzeba sobie powiedzieć: " spokojnie, za czym gonisz, powolutku". W końcu damy rade zrobić wszystko tylko musimy ustalić priorytety i działać w dobrze zorganizowany sposób. Dla mnie najlepszym relaksem jest oczywiście ogród. To w nim pielęgnując rośliny, wyciszam się całkowicie. Jeśli nie mam możliwości w nim pobyć ze względu na pogodę, czy zimą wówczas zakładam słuchawki i słucham "mojej" muzyki robiąc równocześnie inne ważne rzeczy np. gotuję , prasuję itp. Pozdrawiam cieplutko.

  • Agatki skąd ja to znam plany na 130% a doba ma tylko 24h:) Kochana zastanawiałam się nad tym, czy po 40 staję się wolniejsza? Czy planuję za dużo zadań i u mnie to drugie, ciągle coś w planach, ale tak jak piszesz ten typ tak ma 🙂 U mnie też świece, uwielbiam 🙂 buziaki aga

  • Witaj:)))każdy z nas ma swoje zycie, które jest wypełnione po brzegi sprawami ważnymi i bardzo ważnymi i też takimi, na które nie mamy wpływu..I to nie dobra sie skurcza,mto nasze zycie jest bardziej aktywne.Dlatego,mtrzeba znalezc czas na wszystko…dla rodziny i dla siebie.Piękny masz kącik wyciszenia, wspaniale kwiaty…Życze Ci więcej czasu na sprawy prywatnw ale i też zawodowe.Życzę Ci,abyś zawsze była zadowolona z wykorzystanych 5 minut w Twoim życiu.Z serdecznymi pozdrowieniami:)))Kasia

  • Mamy ze sobą wiele wspólnego. Ja też kocham kwiaty i świece, a Opornik ani jednego ani drugiego.Oba mu śmierdzą, a świece to cmentarz w domu przecież. Haha dlatego tak wojujemy i o to.
    http://szalenstwa-panny-matki.blogspot.com

  • Blasku świec wieczorem nie zastąpi nic a do tego kiedy pięknie pachną nastrój wtedy jest podwójnie wyjątkowy. Jakis czas temu czułam sie tak samo jak Ty że nie nadążam za niczym, że za dużo obowiązków na mnie spadło a do tego nic mi się nie chciało już się podejrzewałam o całkowita utratę weny twórczej:). Teraz wszystko wróciło do normy ale zafundowałam sobie pobyt nad morzem a do tego już zaczęliśmy jeździć na przystań kempingowa która jest w środku lasu nad rzeką i tam nabieram sił, więc Kochana chyba musisz małą przerwę zrobić bo wiem po sobie że to działa cuda.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • Aga

    Bije zegar godziny,my wtedy mawiamy:"Jak ten czas szybko mija"-a to my mijamy(Stanisław Jachowicz)

  • Celebrujmy takie chwile, chwile kiedy można czas spędzić z rodziną, kiedy wpadają znajomi na ognisko, regenerujemy wtedy siły, by od poniedziałku znów wpaść w wir obowiązków.
    Uwielbiam aromatoterapie 🙂
    Udanej niedzieli!
    M.

  • Kochana, pięknie celebrujesz chwile… Też uwielbiam blask świec:) i jak zaczynają się wieczory zapalam ich mnóstwo:)
    Masz rację, ze trzeba zwolnić czasem, spędzić miło czas i o niczym nie myśleć… tylko o rodzinie i tym jakie mamy szczęście:)
    ściskam Cię Agatko, wspaniałego tygodnia!

  • Ile serca i pasji w tym twoim poście, zauroczyłaś mnie!

  • Piękne zdjęcia 🙂
    U mnie świece też palą się gdzie to tylko możliwe, zwłaszcza wieczorem w podgrzewaczu pod dzbankiem z herbatką.
    Moje sposoby na zwolnienie i oderwanie się od codzienności to spacery, książki i malowaniena jedwabiu, ogólnie chyba można powiedzieć że ważne jest aby mieć pasję.

  • cudowny post i jeszcze wspanialsze kadry! każdy kącik taki dopracowany, dopieszczony…no oczraowałaś mnie całkowicie 🙂

  • Kwiaty to numer jeden. Ich wygląd i zapach to przecież podstawa aromaterapii i terapii kolorem. U nas są wszędzie. Cały czas. Świece polubiłam stosunkowo niedawno. Zawsze bardzo mi się podobały, kojarzyły z romantycznymi wnętrzami, ale obawiałam się ich ze względu na chłopaków. Na szczęście teraz już mogę sobie na nie pozwolić, więc stoją niemal wszędzie. A relaksuję się głównie z książką w dłoni 🙂 Piękna sesja, lubię podziwiać takie fotorelacje 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Bardzo bliskie jest mi to, co napisałaś. Też sobie obiecuję, że na blogu będę systematyczna, będę w miarę regularnie pisać i zaglądać do mojej blogowej listy czytelniczej, ale ostatnio najzwyczajniej w świecie czasu brak. Podobnie, jak Ty Agato relaksuję się przy świecach, uwielbiam ten klimat świec czy latarenek.

  • Kocham naturę, takie widoki, od razu dzień staje się przyjemniejszy. Co do świec to już dawno mówiłam sobie, że muszę kupić kilka zapachowych aby umilać sobie wieczory, a teraz po Twoim poście na pewno to uczynię. Mają w sobie relaksującą moc 🙂 Lubię taki klimat wyciszenia, wsłuchania się w śpiew ptaków nad ranem czy rechot żab u nas nad stawem wieczorami.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że Twoja doba się rozciągnie tak abyć mogła tutaj częściej zaglądać 🙂

  • Agato, już kiedyś Ci pisałam, ale muszę powtórzy: Twoje zdjęcia to uczta dla oczu.
    Mam mnóstwo świec w domu, ale nie próbowałam metody z płomieniem. Koniecznie wypróbuję, może faktycznie ukoi płomień moje skołatane myśli…
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • To wielka sztuka umieć zrezygnować z ulubionej pasji ale czasami trzeba pomyśleć o swoim zdrowiu – ja też narzekam na brak czasu i dlatego wpis na blogu prowadzę co dwa tygodnie i to z wielką trudnością – malarstwo pochłania ogromną część dnia co wiąże się z bólami kręgosłupa który dokucza od dlugiego siedzenia przy sztalugach – dbaj o siebie i odpocznij troszkę – piękne zdjecia, a taka altanka to marzenie – z każdego miejsca w Twoim domku emanuje wspanialy klimat – pozdrawiam serdecznie i dziękuję za przemiły komentarz

  • Też uwielbiam blask świec,ognia,i zapach:)) Masz świetną altanę,pozdrawiam:)

  • mj

    Oooo… kwiaty, świece, to również moje klimaty 🙂 Uwielbiam. A czas… szanujmy chwile, w nich moc :))

  • mj

    Oooo… kwiaty, świece, to również moje klimaty 🙂 Uwielbiam. A czas… szanujmy chwile, w nich moc :))

  • Agata- mam to samo- mimoiż nie przekroczyłam "magicznej 40" …

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...

01

Maj

Cisza…i przerwa:)

Czy lubicie ciszę? Taką na zewnątrz, ale i tę wewnętrzną, ciszę, która daje ukojenie, odpoczynek, pozwala pozbierać myśli, poukładać to ...