Gdzie byłam i co robiłam jak mnie nie było…

Autor: Agata Murawska

Witam serdecznie po tak długiej przerwie…trzy miesiące nieobecności, prawie całkowitego wylogowania ze świata blogowego. 
Czasami tak musi być, nie da się robić wszystkiego i być wszędzie tam gdzie chciałoby się być.
Trzeba  jak zwykle podejmować decyzje i dokonywać wyborów co ważniejsze….
Ja w tym czasie poświęciłam się pracy, swojej pasji i rodzinie oczywiście.
Praktycznie nie miałam wakacji, oprócz kilku weekendowych, czy kilkudniowych wypadów za tzw. miasto.
Był to czas, w którym z ogromnym zaangażowaniem realizowałam cztery projekty wnętrzarskie jednocześnie. Trzy już za mną, jeden w trakcie, a kolejny (tym razem we własnych wnętrzach) przede mną.
Mogę śmiało powiedzieć że to co się działo, to ogromna, piękna przygoda, choć ubrana w ciągłe niespodzianki. 
Dużo się nauczyłam, wiele jeszcze przede mną…, ale bardzo się cieszę z tego co jest, z tego, że decyzja, którą  podjęłam trzy lata temu z wielką niepewnością, obawą, ale zarazem nadzieją, okazała się słuszna i właściwa. 
Dziś mogę powiedzieć, że to co robię to jest to !!!
Daje mi to ogromną satysfakcję, możliwość rozwoju, poznawania fantastycznych osób i ciągłą nadzieję na lepsze, ja po prostu z przyjemnością wstaję każdego dnia i choć kładę się wyczerpana i niewyobrażalnie zmęczona to jednak szczęśliwa:)
Dziś wiem, że robiąc to co się lubi, życie sprzyja, początki są trudne, bo trzeba się odważyć, zaryzykować, ale potem to już pewne rzeczy same przychodzą i jakoś tak dziwnie wszystko się układa…
Dziś nie tylko pomagam tworzyć piękne wnętrza, ale wnętrza wyjątkowe, bo skrojone na miarę potrzeb klienta, a  nie moich indywidualnych upodobań. 
Jest to taktyka którą przyjęłam w swojej pracy i która się sprawdza…nie narzucać, nie zmuszać, tylko uważnie słuchać i podpowiadać, kierować się stylem życia i potrzebami domowników, ich preferencjami i gustami. 
I to działa, każda moja realizacja jest zakończona sukcesem, bo przeogromnym zadowoleniem klienta, a  o to w tym wszystkim najbardziej mi chodzi.
Będzie to widać na poszczególnych moich realizacjach, każda zupełnie inna, każda w innym stylu i guście. Każda indywidualna, ale stworzona z wielkim sercem i zaangażowaniem nie tylko z mojej strony, ale i klientów.
No cóż, może na tyle wystarczy, przejdźmy do prezentacji pierwszej…
Mieszkanie na warszawskich Bielanach, nowe budownictwo, idealna lokalizacja, bo przy samym metrze. Blisko 50 metrów powierzchni mieszkalnej plus piękny blisko 30-metrowy taras z niepowtarzalnym  widokiem, panoramą na Warszawę. 
Oczywiście stan deweloperski urządzony pod klucz. Wystarczy wziąć walizkę, najpotrzebniejsze rzeczy i po prostu zamieszkać:)

Dziesiątki przejechanych kilometrów, ogrom odwiedzonych sklepów, targów staroci ( tak, tak…),  godziny spędzone przy komputerze, które ciężko byłoby zliczyć ( na pewno czują je moje plecy), rozmowy, poszukiwania…to wszystko dało taki oto efekt:)

W jakim stylu jest urządzone to mieszkanie?
Z pewnością nie jest to jeden określony styl, wpasowujący się w konkretne szablony.
Jest tu i trochę Skandynawii, elementy glamour, delikatnego loftu, jest i klasyka, są starocie ( krzesła zgarnięte niemal ze śmietnika), jest praca własna, artystyczna, są elementy retro, są rzeczy z odzysku.
Jest tu wszystko, ale nie jest to eklektyzm, jest to mieszkanie z duszą, charakterem i całym moim sercem i zaangażowaniem.

Co najbardziej podoba mi się w mojej pracy, w tym jak tworzę wnętrza?,…że tak na prawdę na początku nie mam żadnego schematu, projektu i szablonu, już z góry wybranych wszystkich elementów. Mam tylko budżet, w którym powinnam się zmieścić ( a łatwe to nie jest) .
Moje wnętrza powstają w trakcie, czasami jeden element ciągnie drugi.
W przypadku tego mieszkania tym elementem była cegła, w której zakochałam się po uprzednim projekcie, dla przypomnienia zapraszam TUTAJ. Tam cegła była naturalna, została tylko odsłonięta z tynku, oczyszczona i zabezpieczona, a tu cegłę musiałam kupić, ale postarałam się aby i ona pochodziła ze starych budynków i tak też się stało.
Ja tworzę wnętrze na bieżąco, przebywając i rozmawiając z klientem, poznając go i jego potrzeby. Słucham uważnie i podpowiadam, a potem wybieramy już razem.
I powstają takie oto miejsca, natchnione dobrą pozytywną energią, ogromem pracy, ale niezwykłym dobrym przekazem.
No cóż, kocham to co robię i mam nadzieje że będę mogła robić to dalej…

Wspominałam, że moja obecna praca daje mi możliwość poznawania wielu fantastycznych osób i ciągłej nauki.
Tak jest np. w przypadku robienia zdjęć. Jest to kolejny temat który mnie bardzo fascynuje. Wiem, że moja wiedza technologiczna na ten temat jest jeszcze bardzo mała,  dlatego uczę się i korzystam z pomocy fachowców.
I tak, zdjęcia tu widoczne powstały przy pomocy fotograf EWY JASIŃSKIEJ.
Wszystkie są moją własnością, dlatego proszę aby ich nie kopiować i nie upowszechniać.

Jeśli znajdę chwilę to któryś z postów poświęcę na wskazanie co skąd pochodzi, kto co dla mnie wykonał i jak to wnętrze powstawało jak nabierało kształtu ostatecznego.
Tymczasem dziękuję za uwagę, dziękuję tym wszystkim, którzy mimo tak długiej mojej przerwy tu jeszcze zaglądają.
Myślę, że teraz już będę częściej.

Mam już zdjęcia z kolejnej realizacji, w najbliższy poniedziałek kolejna sesja, a za jakiś miesiąc następna.

Tak, więc na bieżąco będę się z Wami dzielić efektami mojej pracy, która spowodowała tak długą nieobecność tu na blogu.
Wracam też do Was, do Waszych blogów, bo choć nie pisałam na bieżąco, to zaglądałam…w ramach relaksu i wiem, że dzieje się u Was dużo, że moc inspiracji i pomysłów na Waszych blogach jak zwykle można znaleźć, z czego cieszę się ogromnie:)

Czekam na opinie, na Wasze wrażenia, jestem bardzo ciekawa czy pobada się Wam kolejna moja realizacja.

Do miłego następnego…

Dołącz do dyskusji


16

Październik

Pokój dla chłopca

Dziś, tak jak obiecałam  wracam do Was z tematem pokoiku dla chłopca:) Dzieci rosną wyjątkowo szybko, nie da się temu ...

04

Październik

Jak nadać wnętrzom charakter i styl…?

Ostatnio zastanawiałam  się jak podejść do tematu nadawania charakteru i stylu wnętrzom…:) Jak opisać to, co ciężko pokazać namacalnie, co ...