Nowe jesienne zdobycze…

Autor: Agata Murawska

…z pogodą różnie już bywa, raz jest jeszcze pięknie, raz brzydko, zimno i po prostu nieprzyjemnie, a nawet nocne przymrozki się zdarzają.  Siedzę na miękkiej kanapie, czytam książkę, piję gorącą herbatkę…i patrzę na płomienie tańczące, ciepłe i niesamowite, piękne, gorące. 

Lubię płomień, jego ciepło i nastrój, choć to żywioł sam w sobie, to w takiej ilości jak w kominkach, kozach czy  świecznikach jest naszym sprzymierzeńcem, ogrzewa, daje nastrój i…wycisza, uspokaja.

Jesień trwa, dni mijają, każdy z rana rozchodzi się w swoją stronę, każdy biegnie, ciągle coś, ciągle gdzieś, wieczór przychodzi szybko i dobrze jest jak możemy wszyscy spotkać się, porozmawiać, wymienić słów kilka…bo jeśli nawet dzień nie był udany, był stres, pośpiech, strach, a czasami poczucie bezsensu…to są chwile, są miejsca gdzie ktoś czeka, gdzie jest dobrze, gdzie jest ciepło nie tylko kominka, ale chyba przede wszystkim ciepło domowego ogniska…
Właśnie jesień, dni coraz krótsze i chłodniejsze dają mi chwile wytchnienia, bo pracy w ogrodzie mniej, plan dnia, grafik już poukładany, jest chwila na książkę i „rodzinną kanapę” wygniecioną, rozmemłaną, taką domową, gdzie można obejrzeć rodzinnie film, poczytać, pobyć razem tak po prostu, a także pomyśleć o nowych planach, o ich realizacji…
Często, właśnie tu, na tej kanapie  rodzą się moje pomysły na kolejne posty, tym razem na posty jesienne…
Już nawet sukcesywnie pojawiają się w moim domu różne nowe przedmioty,  które z pewnością będą wykorzystane w moich jesiennych pracach, aranżacjach, po prostu w życiu, tak na co dzień.
Podczas codziennych zakupów, rożnych wyjazdów, tzw. „załatwiania spraw” staram się mieć oczy i uszy otwarte na różne perełki, które będę mogła gdzieś tam, jakoś tam wykorzystać. I tak, do tej pory w moim domu pojawiły się  nowe nabytki, które z pewnością będą tematami, a czasami elementami postów…
Są nowe czasopisma, które nie tylko świetnie się czyta, ale stały się właśnie inspiracją do postów..o czym? to już wkrótce… 

Znalazła się książka zakupiona razem z gazetką „SENS”, w której autorka czyli Katarzyna Miller  napisała jak przestać się bać…szczęścia, starzenia, złości, popełniania błędów, trudnych przeżyć, śmiechu, ciężkich wyzwań, śmierci…, zabawy.
Książka do przeczytania na dwa wieczory, a może i jeden, niezwykle wciągająca, napisana w sposób prosty, przejrzysty, a jednocześnie taki iż na pewno nie da się szybko o niej zapomnieć.  I choć z pewnością nie od razu wszystko da się wprowadzić w życie, to warto próbować…
Polecam !!!

Są też, a może przede wszystkim różne drobne rzeczy do …domu.
Zakupy tzw. „ciuchowe”, (tym razem  jesienne), na które jeżdżę sezonowo z córcią, na razie tą starszą, ( choć lubię ciuszki, jak większość kobietek to zakupów już niestety nie…) umilam sobie te wypady wizytami w sklepach z dekoracjami do wnętrz, jak np. w sklepie home&you…
( ściereczka i durszlak to nowe nabytki właśnie  stamtąd ),

 

a także w empiku,

 

gdzie oprócz wcześniej wspomnianych gazet i książki, została zakupiona świeca (urzekła mnie swoim żakardowym wzorem) i kubek na kawę…
I wreszcie…znalazły się u mnie nowości z Ib Laursen ze sklepu Magdy Mile Maison. Już od dawna choruję na te cudeńka, i tak stałam się szczęśliwą posiadaczką cudnych wazoników i świecznika…

 

A podczas penetrowania wnętrzarskiego, czyli obchodu DOMOTEKI  wpadły mi w ręce serwetki…niezwykle proste, ale wymowne i oczywiście mające już swoje przeznaczenie…o czym wkrótce:)))

 

Równie owocna w zakupy była pewna wizyta w Biedronce, gdzie jeżdżę po różne drobne sprawunki, a najczęściej kupuję tam świeże ryby…i tak pewnego dnia oprócz łososia, w moim koszyku znalazł się pled (który gościł już w poprzednim moim poście) i poszewki na poduszkę, za niecałe siedem zł za sztukę.

 

Przybyły również dwie nowe poszeweczki na poduchy z motywem liści, które świetnie wkomponowują się w moje wnętrza i w klimaty jesieni, a otrzymałam je…od Iwony z bloga Niecodzienny Zakątek. I jest to wygrana w candy. Bardzo się cieszę, bo to kolejna moja wygrana w tak niedługim czasie. Z pewnością zaprezentuję je w kolejnym jesiennym poście…

 

 

Prawda że urocze?

Ach, nie może zabraknąć w moich wnętrzach natury…o niej również będzie słów kilka.

 

Będąc w dużych centrach, zawsze zachodzę do Tchibo, na ciasteczko  i kawusię, jak to mawia moja córcia ( o rany…jak szybko dorosła mi towarzyszka do wspólnych wypadów i ploteczek przy aromatycznej kawie…) i też zazwyczaj nie wychodzę z pustymi rękoma…tym razem były to herbatki smakowe (zielona, pomarańczowa z karmelem, oraz owocowa)…niezastąpione na jesienne wieczory.

A jeśli mowa o jesiennych wieczorach, to z  pewnością kolejną jesienną  zdobyczą jest dla mnie czas na oglądanie filmów, ponieważ na co dzień nie oglądam telewizji w ogóle, to właśnie jesienią robimy sobie czasami tzw. „seanse rodzinne” (nadrabiam duże zaległości filmowe). I tak,  z dobrą herbatką w reku, na wgniecionej kanapie wśród pledów i poduch, razem rozpoczynamy nasze seanse filmowe. Pierwsze tegoroczne już zaliczone.
1. „Niepokonani” 
 
2. „Nietykalni” 
 

Obydwie historie oparte są na faktach autentycznych. Pierwsza, to historia polskiej odwagi, którą poznał cały świat. Niezwykła podróż bohaterów, ucieczka z sowieckiego łagru, droga do domu to 4000 mil – z syberyjskiej tajgi, przez wyżyny Mongolii, pustynię Gobi, Tybet i dalej przez Himalaje aż do Indii. Niezwykła podróż, to heroiczna walka o przetrwanie, pokazuje co potrafi zdziałać wiara, nadzieja i ogromna determinacja…
Drugi film to komedia, prawdziwa historia, zderzenie dwóch światów daje początek szeregowi niewiarygodnych przygód i przyjaźni, która uczyniła bohaterów …nietykalnymi.
Jeśli ktoś nie oglądał tych filmów to szczerze polecam, bo oprócz mile spędzonego czasu, filmy te pokazują nam jak ważne są wartości w życiu, jak warto jest wierzyć, mieć cel, co znaczy siła miłości, przyjaźni i determinacji…

Tak więc, jak widać trochę tych jesiennych zdobyczy się uzbierało i  mam nadzieję, że kolejne posty dzięki nim będą ciekawe…

Ach…zapomniałabym, że obiecałam napisać, co chciałam pokazać swoimi zdjęciami w ostatnim poście…
Część z Was dobrze odgadła moje przesłanie fotograficzne…w swoich zdjęciach pokazuję swoje uwielbienie do natury, do piękna i niesamowitości przyrody, do rzeczy starych, do rzeczy z duszą, do gotowania, do chwil relaksu, zarówno na łonie natury jak i np. przy filiżance kawy, …a także do tego jak ważna jest dla mnie tzw. oprawa czyli np. ładnie zapakowany prezent, pięknie ubrany stół itp., podróże, odkrywanie nowych miejsc, ciągły rozwój osobisty, a ponad wszystko rodzina…i biało czarna fotografia…

Na koniec dzisiejszych rozważań w temacie jesiennych zdobyczy zapraszam do poniższego linka, gdzie znajduje się piosenka…, która ostatnio często towarzyszy mi na co dzień…tak po prostu:)))

https://www.youtube.com/watch?v=m65jhGwtWrg

Dziś żegnam się, dziękuje za odwiedziny i jak zwykle zapraszam wkrótce…

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...