„Perełki”

Autor: Agata Murawska

Takimi perełkami są dla mnie tzw.  „rzeczy z duszą”, rzeczy wyszperane na strychu u babci, na targach staroci, często zwerbowane już prawie ze śmietnika, z second handu. Lubię, gdy każdy przedmiot, każda rzecz jest obdarzona „swego radzaju osobowością”.
Nie mam nic przeciwko nowoczesności, kojarzącej się z minimalizmem, prostotą i przestrzenią zmierzającej do ograniczenia mebli, dodatków i dekoracji. Nawet bardzo mi się to podoba. Jednak, biorąc pod uwagę moje odczucia ,  przestrzeń w której się znajduję musi być ciepła, domowa, ubrana w dodatki, przedmioty i dekoracje. Taka przestrzeń daje mi poczucie spokoju, bezpieczeństwa i atmosfery domowej, ja po prostu czuję się w takich miejscach najlepiej…
Nie wszystko musi być w perfekcyjnym stanie, lubię gdy widać upływ czasu, historię przedmiotu. Staram się znaleźć piękno tam, gdzie z pozoru go nie ma.
Z tąd w moim domu znalazło się już trochę takich przedmiotów. Np. stary taboret, który był przeznaczony na wywiezienie do śmietnika. Stał, wśród innych rzeczy o takim samym przeznaczeniu i sama nie wiem czym mnie urzekł, ale przytachałam go do domu i oddałam w ręce zaprzyjaźnionej „artystki”, która nadała mu drugie życie i od kilku już lat gości w moim domu zarówno jako stolik kawowy, stolik do dekoracji (często stawiam na nim wazonik – z second handu z lawendą z mojego ogrodu), czy po prostu taboret, gdy goszczę w swoim domu większą ilość osób…
Mam też takie krzesło, pięknie przerobione metodą decoupage, które znalazłam w warsztacie u tej samej artystki, która „przerabiała” taboret. Krzesło ma piekną formę, ale było baaardzo zniszczone, a teraz już od kilku lat służy mojej strszej córci jako krzesełko przy biurku, albo „niby stoliczek” (był to dla niej prezent urodzinowy)

Piękne, prawda?
Poza tym są w moim domu rzeczy wyszperane w second handach, jak np. piękne obrazki  – gobeliny oprawione drewnem,

 

 

 

 

obrazki przedstawiające cztery pory roku…
świetnie uzupełniające przestrzeń na ścianie w dużym holu, gdzie znajdują się szafy i jest wejście z dworu…
rózne przedmioty ( figurki dekoracyjne)…
a także piękna lampka i stary zegar z masy solnej, już bez wskazówek, bo były tak pogięte, że nie udało się ich uratować.
Są też przedmioty wyszperane na strychu u babci…
kołowrotek, stary wazon, miedziany pomocnik,
stara szafka, w której moja babcia przechowywała leki ( była biała i bardzo obdrapana), a po odnowieniu służy mi zazwyczaj do przechowywania świeczek i różnych drobnych rzeczy do ogrodu),

 

stare kosze wiklinowe plecione przez babcię mojego męża. Świetnie nadają się jako donice do kwiatów, przchowuję w nich również koce, a także orzechy
Mam również piękny stary gliniany garnek, który służy mi zazwyczaj jako donica, albo wazon na polne, lub „wiejskie” kwiaty…
Jestem również szczęśliwą posiadaczką oryginalnego dzbana (wyszperanego na targu staroci), który jest ozdobą samą w sobie, a w towarzystwie np. hortensji ogrodowych zachwyca jeszcze bardziej…

 

Wśród „moich perełek” nie brakuje takich rzeczy jak np. torebki… i biżuteria ( tu zaprezentowałam tylko część, ale mam ich znacznie więcej),
a także dobrej jakości ubrania i np. obrusy, różne serwetki itp., których nie będę prezentować teraz, ale z pewnością pojawią się jeszcze w nie jednym poście…
Co tu dużo mówić…dla mnie kwiaty, „graty” i „szmaty” tworzą niepowtarzalną atmosferę, nadają klimat i wprowadzają swoisty styl, jedyny w sowim rodzaju.
Dla mnie te wszystkie rzeczy są niezwykłe, mają swoją historię, swoją osobowość. I choć nie wszystkie są w perfekcyjnym stanie, to mają inną zaletę, są po prostu piękne, niepowtarzalne, pozwalają eksperymentować, nadawać im nowe znaczenie…

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...