Planowanie urlopu…

Autor: Agata Murawska

Myślę, że większość z Was Moi Drodzy ma urlop już zaplanowany…
Jedni szykują wojaże krajowe, inni zagraniczne, jeszcze inni zostają w domu, odwiedzją rodzinę, działki, są z pewnością i tacy, którzy urlop przeznaczają na nadrobienie zaległości domowych, wszelkie remonty, generalne sprzątanie itp., znajdą się i tacy co po prostu chcą posiedzieć w ciszy domowego ogniska, tak po prostu, zwyczajnie, bez pośpiechu i bez takiego…”znowu coś muszę”.
Niemniej jednak, jak by nie było, urlop to piękny czas, czas na który czeka każdy bez wyjątku i dorosły i dziecko, ponieważ jest to czas dla nas, czas który mamy nadzieję spędzić inaczej niż zwykle…, czas, który pozwoli nam przywieźć z urlopu nie tylko opaleniznę (miejmy nadzieję), ale i nowe decyzje, inne nastawienie do życia, nowe nawyki. Na wakacjach mamy więcej uważności, czasu i cierpliwości dla innych, czujemy pozytywne emocje, mamy szersze horyzonty myślowe, często zaczynamy postrzegać w sobie potencjał, o którym dotąd nie mieliśmy pojęcia.
Podróże wyrywają nas z rutyny, zyskujemy dystans, widzimy życie inaczej, często zyskujemy uważność na siebie….
Ja również, co roku ten czas miałam zaplanowany, zorganizowany, zarówno co do wyjazdów jak i organizacji czasu dla dzieci. W tym roku jest jednak inaczej…choć wiem, że już wkrótce, bo za dwa tygodnie urlop mamy, to zupełnie nie wiemy jak go spędzimy…jedno jest pewne, nie w domu (choć to los z pewnością zadecyduje), i wiecie co ?,  to jest naprawdę fajne, takie zupełne inne niż dotychczas, takie poddanie się temu co będzie, nic na siłę, nic na czas, nic według planu…może tak właśnie będzie najlepiej. Może zdecydujemy się na coś (ciekawe na co), dzień przed wyjazdem, może ktoś, coś, jakoś zaproponuje, może gdzieś, przez przypadek coś usłyszymy, może tak po prostu jakoś wyjdzie…, no cóż zobaczymy. Ostatnio, zauważyłam, że jeśli poddaję się temu co daje los
( tak prawdziwie), to okazuje się, że jest to dla mnie (dla nas) najlepsze. Oczywiście, nie siedzę i nie czekam na to…robię, po kolei to co mam do zrobienia na dany moment, ale bez planowania, bez nerwów i takiego czegoś, że muszę, że już, bo jak tego nie zrobię to co to będzie i okazuje się, że jak czegoś nie zrobiłam , to nic się nie stało, a wręcz wyszło na dobre…
Od jakiegoś już czasu, tak po prostu, bez planu kompletuję sobie ekwipunek na wyjazd, spontanicznie, bo naprawdę nie wiem gdzie mnie los poniesie…

Jak to wszystko zebrałam do tzw. „kupy” to zobaczcie co wyszło…,

 

oczywiście nie mogło zabraknąć książek (ich lista do przeczytania jest tak długa, że z pewnością urlop to za mało),

muszą być obowiązkowo wszelkie czasopisma, i te o wnętrzach i te o modzie, o ogrodach, ale i takie z pogranicza psychologii ( np. „Sens”),

wygodnych butów – moje ukochane conwersy z edycji limitowanej – zakupione bez planu w roku ubiegłym,

espadryle też kupione w roku ubiegłym w Zarze na wyprzedaży, za całe 29 zł.,

i sandałki, które urzekły mnie swoją delikatnością i…tym, że niby na płaskim (tzn. wygodne), to jednak niezupełnie…

 

 

Znalazł się kapelusz, zakupiony spontanicznie, chyba w Carry,  tylko dlatego, że tak po prostu urzekła mnie ta kokarda…,

 

koszyk, zakupiony  tu. Kupiłam go, ponieważ bardzo spodobało mi się to  wiązanie na górze, nietypowe dla koszyków, a jednocześnie bardzo ciekawe rozwiąznie ( bo np. nie nasypie się tam piachu…)

 

 

Jest i garderoba, którą ostatnio nabyłam, spodenki, niby spódniczka i koszula, uwielbiam takie luźne, przewiewne, niezobowiązujące ubrania, a do tego w kolorze blue, który ostatnio mnie zauroczył,

do tego fantastyczna narzuta owersizowa  w tym samym kolorze…,

apaszka i oczywiście bransoletki, oraz perfumy, uzupełnienie całości,

 

no tak i okulary przeciwsłoneczne, mój letni przyjaciel zawsze i wszędzie, nawet na rowerze w pochmurne dni (ponieważ małe muszki i meszki upodobały sobie moje oczy i skutecznie odbierają mi przyjemność jazdy na rowerze).

 

Yhm…znalzł się i strój kąpielowy ( a wiadomo może się przyda…?).

 

 

 

 

Zamówiona została sukienka (ha, ha też blue) tu, która wygląda tak…
i świetnie uzupełni moją letnią garderobę.

Lakier do paznkoci (obowiązkowo),

krem do opalania, liczę na to, że niezależnie od tego gdzie w końcu wyląduję, to się przyda…
A i oczywiście aparat fotograficzny, bez którego już prawie nigdzie nie wyruszam.

 

No i jestem ciekawa, gdzie mnie to wszystko zaprowadzi, z pewnością podzielę się z Wami już faktami, relacją z podróży…
Liczę na to, że z wakacji przywiozę nowe nawyki, zyskam dystans , oderwę się od codzienności, z dala od domu otworzę głowę na nowe…
A Wy Moi Drodzy, macie plany wakacyjne, urlopowe?, czy może tak jak ja nic nie wiecie, poddajecie się temu co przyniesie los…
Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie, dziekuję za wszystkie miłe słowa pozostawione w komentarzach i zapraszam jak zwykle, już wkrótce:).

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...