Rozważania…

Autor: Agata Murawska







Przywitam z radością wszystkie uczucia,

które mnie dziś ogarną, i pozwolę im
zamieszkać we mnie. 
Nie zrobię przy tym żadnego wyjątku !

Ta „złota myśl” utwierdziła mnie w tym, że wszystko co czujemy, wszystko co przeżywamy i co dostajemy od losu jest po coś …i uczucia które temu towarzyszą być muszą, trzeba je przyjąć takimi jakie są, bez wyjątku…
Być może właśnie z tego powodu taki przypływ emocji, tym razem raczej tych smutnych towarzyszył mi ostatnio podczas wpisu, wybaczcie, ale widocznie tak miało być, gdzieś musiał nastąpić upust, trafiło na bloga…i pomogło !!!
A pozostając w temacie rozważań, rozmyślań, myślę, że każdy z nas często analizuje jakieś sytuacje, wydarzenia, to co nas otacza, często zastanawiamy się czy wszystko co robimy, decyzje jakie podejmujemy są słuszne, czy można było inaczej, czy tak jest dobrze…?
Mnie często takie natrętne myśli nachodzą, i to w różnych dziedzinach życia, zarówno tych całkiem prywatnych jak i zawodowych, rodzinnych…, np. ciągle mam wyrzuty sumienia co do dzieci, czy dobrze je wychowuję, czy sama jestem dla nich wystarczająco dobrym przykładem życia, czy dbam o nie należycie, czy nie zaniedbuję ich edukacji, czy poświęcam im wystarczająco dużo czasu, czy…czy…czy…można tego mnożyć bez końca. I w efekcie nie wiem czy ten egzamin (dla mnie osobiście chyba najważniejszy w życiu  ) zdam dobrze…,to życie pokaże. Dziś staram się nie zwariować, staram się przede wszystkim być sobą, kochać te moje córy bezwarunkowo ( choć czasami łatwo nie jest), a przy tym wszystkim mieć swoje prywatne, takie tylko dla siebie życie, spełniać swoje marzenia, realizować się w innych dziedzinach, nie tylko bycia matką, żoną, córką, powierniczką czyichś problemów… Wydaje mi się, że szczęście innym może dać tylko ten, kto sam jest szczęśliwy, natomiast ktoś kto ciągle narzeka, nie tylko tego szczęścia nie osiągnie, ale i innych skutecznie do siebie zrazi…
Niemniej, w tym wszystkim staram się znaleźć równowagę i rozwiązywać problemy na bieżąco, tam gdzie daję radę to je rozwiązuję, tam gdzie rady nie daję, szukam innych sposobów, zawsze coś się wymyśli:)))
I tak np. sposobem dostarczam swojej młodszej córci witaminki i zdrowe posiłki. Tak normalnie to ona jadłaby tylko chipsy, słodycze, popijała to colą, na obiad byłyby to na okrągło kotlety z ziemniakami, pierogi, kluski, naleśniki itp., a gdzie w tym wszystkim coś wartościowego?, jak mam przejść koło tego obojętnie…? takie niby zwykłe, a jednak istotne rozważania chyba każdej matki…
Tak więc kombinuję i  jej ulubione placuszki (które jadłaby codziennie na śniadanie), sporządzam zamiast z mąki pszennej zwykłej to z mąki pszennej ale pełnoziarnistej, a do tego przemycam starte jabłuszko, ( którego w życiu by nie zjadła tak normalnie) i posypuję cukrem pudrem ale trzcinowym,

 i tak moja pociecha szczęśliwa, że je ulubione danie, a ja zadowolona, że udało mi się sposobem przemycić to co zdrowe…
Tak jest prawie z każdym posiłkiem i nie tylko…, zwykłe codzienne  sprawy, problemy, staram się w ten sam sposób rozwiązywać, a nade wszystko pamiętać o tym, że to jak ja żyję, w dużej mierze przekłada się na ich życie…
Gdzie to wszystko je zaprowadzi, jaką drogę wybiorą w życiu, a jakie miejsce zajmę w tym wszystkim ja, ich matka, to oczywiście pytania na które dziś nikt nie odpowie…może i dobrze, bo po co tak naprawdę wszystko wiedzieć.

 Z pewnością chciałabym być zawsze przy nich jak będą tego potrzebowały, chciałabym być na tyle mądra, aby zawsze umieć akceptować ich decyzje, niezależnie od tego czy będą mi się podobały te decyzje czy też nie, a jeśli okażą się być decyzjami złymi to umieć je w tych trudnych chwilach wesprzeć. Bo tak naprawdę, wydaje mi się, że właśnie na tym polega mądre, prawdziwe rodzicielstwo, miłość bezwarunkowa, obecność w chwilach kiedy tego będą potrzebowały one, a nie wtedy kiedy ja będę ich oczekiwać, spełnienie we własnym życiu i pozytywne nastawienie do …życia właśnie.
To takie moje dylematy, rozterki, ale myślę, że nie jestem w nich odosobniona, myślę, że większość z nas przez to przechodzi i czasami ma po prostu „doła…”
Ale trzeba sobie z tym radzić, każdy z nas musi znaleźć swój własny sposób na walkę z dylematami, na to, aby być po prostu szczęśliwym mimo wszystko…
Ja mam taki sposób, a właściwie sposoby, bo jest ich wiele, przede wszystkim rozwijanie swoich zainteresowań, czytanie bez umiaru, przebywanie wśród ludzi pozytywnych, głęboka wiara…, dla mnie osobiście bardzo istotna sprawa, bez której z pewnością sensu życia bym nie odnalazła, bo to dzięki niej wiem że życie tu na ziemi ma określony czas  i że kiedyś spotkamy się wszyscy w… życiu wiecznym…, cieszenie się z rzeczy małych, z tego że mam rodzinę, z tego że jesteśmy razem, z tego co tu i teraz, nawet z tego że wokół nas tyle piękna, takiego naturalnego ale i takiego, które możemy sobie stworzyć sami…

Choć tych rozterek w naszym codziennym życiu nie brakuje z pewnością nikomu, to jedno jest pewne, że każdy jakoś próbuje sobie z nimi radzić, w każdej dziedzinie życia inaczej, po swojemu i jak by to nie wyszło to jedno jest pewne…i sprawiedliwe, wszyscy podążamy w tym samym kierunku, w miejsce spoczynku wiecznego, dlatego starajmy się żyć tak, aby została po nas tu na ziemi przede wszystkim  pamięć jako ludzi szczęśliwych, ludzi którzy starali się kochać życie mimo wszystko…

Dzisiejszy post nawiązuje z pewnością do Święta, które obchodziliśmy w dniach ostatnich, dni zadumy, wyciszenia i refleksji…,
natomiast następny post będzie w klimatach już zupełnie innych, a oto jego zapowiedź…

Po raz kolejny dziękuję Wam za wytrwałość, wszystkie cudowne komentarze, za to że jesteście, serdecznie Was pozdrawiam, życzę samych dobrych rozterek…i do następnego razu:)))

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...