Sentymenty…i wspomnienia.

Autor: Agata Murawska

Choć mówi się, że nie należy żyć przeszłością i nie planować przyszłości, jedynie skupić się na tu i teraz…to zdarzają się takie chwile, że powroty do przeszłości są bardzo miłe…i potrzebne.
Ja ostatnio miałam taką okazję, aby usiąść na chwilę i zagłębić się we wspomnienia, oddać się sentymentom, wczuć się się w to co być może czuł i przeżywał ktoś inny…
Kilka razy w roku, w sezonie letnim staramy się odwiedzić  dom rodzinny i okolice w których wychował się mój tata (którego niestety już wśród nas nie ma…). Miejsce szczególne (dla mnie), bo naznaczone czasem, historią i sentymentami.
Cudownie jest stąpać po tej samej ziemi, być w tych samych miejscach, przebywać w murach w których kiedyś był ktoś bliski…

Ja mogę i chcę odwiedzać, czuć i oglądać to co widział, czuł i przeżywał mój tata, jego rodzice, a moi dziadkowie.
Nie wiem, czy moje córki też będą miały takie potrzeby, czy czasy w których żyjemy teraz, a które za kilka, czy kilkanaście lat będą jeszcze inne, pozwolą na przeżywanie sentymentów, na piękne wspomnienia i na odwiedzanie miejsc, które dla ich przodków były kiedyś takie ważne.
Patrząc na to co dziś jest ważne, na presję która jest wywierana na obecną młodzież, na to aby być „kimś”, aby mieć prestiż, władzę i pieniądze, na planowanie ich kariery już często w szkołach podstawowych, na naukę w liceach z pierwszej dziesiątki, na studia w najlepszych uczelniach, nie jestem pewna, czy będą mieli czas i ochotę na to aby pojechać do miejsc może nie prestiżowych, modnych ale za to pięknych ze względu na historię rodzinną, którą w sobie noszą…
Nie wiem, nie ważne, nie chcę myśleć o przyszłości, o tym co będzie i jak będzie, chcę przeżywać chwilę obecną w duchu czasu przeszłego…
Tak jak pisałam tym miejscem szczególnym jest dom rodzinny mojego taty w przepięknej letniskowej miejscowości nie tak daleko Warszawy, bo ok. 70 km.
Zawsze, jak tam jestem, odkrywam nowe miejsca, nowe ścieżki, być może którymi w przeszłości, w swoich latach młodości przechadzał się mój tata, a których nie zdążył mi pokazać..
Dobrze że mamy rowery, bo naprawdę można dzięki nim wiele zobaczyć, szczególnie jeśli taki wyjazd trwa dzień, a czasami zaledwie dwa.

Pola,

rzeka,

niezwykłe zachody słońca,

Kościółek,

który dziś różni się od tego sprzed kilkunastu lat tym, że obecny ksiądz stworzył tam fantastyczne miejsce dla miejscowych i przyjezdnych, mini zoo, ze zwierzętami, które są tak oswojone że niemal jedzą z ręki, 

i dopełniają w naturalny sposób ścieżkę edukacyjną zaprezentowaną na tablicach.

To wszystko to tylko namiastka tego uroczego miejsca, tak mi bliskiego i tak wyjątkowego.
To tu właśnie, w tych miejscach, na tym podwórku przechadzał się, po prostu był ktoś szczególnie mi bliski…

dom, nawet meble , to wszystko to już pewnego rodzaju  historia…

Zawsze uda mi się coś wyszperać i wrócić do domu z łupami, tym razem były to puszki w piękne słoneczniki, kominek zapachowy, lampa naftowa i stara deska …

To są tylko rzeczy, dobra materialne i są dopóki o nie dbamy, ale jest coś co zostaje na zawsze, coś co się nie starzeje i nie przemija, nie ulega rozpadowi, tak jak te opuszczone nie odwiedzane przez nikogo domy, domy w których też ktoś mieszkał, przeżywał swoje małe i duże radości, i smutki…

to coś to pamięć, to sentymenty, to wspomnienia,  o naszych najbliższych, o tych których już nie ma, ale pamięć o nich jest jak żywa, to o tę pamięć  trzeba dbać szczególnie, pielęgnować ją i troszczyć się, bo ona …nigdy nie przemija:)

Dołącz do dyskusji


11

Wrzesień

Zew natury…

Odkąd pamiętam, zawsze czułam się dobrze na łonie natury i w lesie…tak instynktownie, po prostu  zawsze mnie do niej ciągnęło:)  ...

22

Sierpień

Butterfly Factory….

  Ten niezwykły dom i jego okolice  nazwany przez właścicielkę, Panią Iwonę    BUTTERFLY FACTORY  otoczony łąkami i lasem w przepięknej ...