W ciągłym biegu…

Autor: Agata Murawska

Czasami mam wrażenie, że życie to taki bieg do celu…tylko do jakiego?
 Biegniemy, po drodze napotykamy przeszkody, pokonujemy je, upadamy, podnosimy się i dalej biegniemy. Czasami uda się dobiec do mety, osiągnąć cel i dalej kolejny bieg…dopóki starcza sił i energii…
W tym maratonie czasami nie widzimy niczego i nikogo, tylko cel…
Jak nauczyć się zwolnić, nie brać udziału w tym niezwykle wyczerpującym biegu? 
Jak zrezygnować z wielu podjętych tematów, jak wybierać..co ważne a co mniej ważne? 
Jak nauczyć się być asertywnym, jak w tym wszystkim znaleźć czas dla siebie, jak pokochać siebie?
I jak nie ranić innych? Czy to w ogóle jest możliwe?
Te wszystkie pytania i całe mnóstwo innych podobnych zadajemy sobie z pewnością wszyscy …czy znamy na nie odpowiedź, czasami wydaje się że tak, innym razem, że niestety nie…nie ważne, myślę że najważniejsze że poszukujemy i że w tym biegu potrafimy jednak czasami zatrzymać się, czasami z własnej woli a czasami życie to na nas wymusi:)
I wtedy okazuje się że świat, ludzie i życie po prostu jest piękne. 
Takim chwilom sprzyjają wakacje, urlopy, krótkie wyjazdy…, a więc natura, jej piękno i moc. 
Chwile bez telefonu, laptopa, terminarza pękającego w szwach, sterty prasowania, sprzątania itp. są bardzo potrzebne, są wręcz niezbędne po to aby zrezygnować choć na chwilę z kolejnego biegu, z kolejnego maratonu…
Przede mną właśnie taki czas, urlop…wyczekiwany, wręcz upragniony. Tak bardzo potrzeba mi zatrzymać się na chwilę, zresetować, pobyć w ciszy, wśród natury, z rodziną , ze sobą:)
Za mną wiele biegów, wręcz maratonów, dużo się dzieje, wszystko szybko, na czas, w głowie chaos,  często pustka…
Cztery projekty zawodowe, cztery większe i mniejsze realizacje, zmiany w swoich własnych wnętrzach, dzieci, dom, rodzina, ogród, to naprawdę dużo jak na jedną osobę…choć mąż dzielnie mi we wszystkim pomaga, to przecież ma swoje własne sprawy zawodowe, swoje własne życie…
Tymczasem mój ogród szaleje, wszystko rośnie jak na drożdżach, wymaga opieki i doglądania…

Lawenda, która niedawno zachwycała swym wyglądem i zapachem w ogrodzie, dziś już zebrana…
 przygotowana do suszenia
nawet  herbatka  wypita
i bukiety porobione,
i już powieszone…

W warzywniaku choć niedużym rozmiarami, plony są całkiem zadowalające…

Uwielbiam lato za bogactwo warzyw i owoców, dzięki którym mogę przygotowywać przeróżne zdrowe i pięknie wyglądające potrawy, jak chociażby pasztet z cukinii,

który w towarzystwie sałat i kwiatów jadalnych oraz dresingu z malin smakuje i wygląda wprost wybornie:)

Takie chwile kiedy mogę pobyć w ogrodzie, kiedy znajdę chwilkę na gotowanie, nie wspominając już o czytaniu, są moje, dają mi wytchnienie i pozwalają zwolnić…
Cieszę się, że przede mną wyjazd, że, mam nadzieje odetchnę, odpocznę…
Gdzie się wybieram? 
Może poniższe zdjęcie,  na którym widać namiastkę zmian jakie miały miejsce w moich własnych wnętrzach podpowiedzą jaki kierunek tym razem obieram…
kierunek który jest bliski memu sercu…, nasze polskie morze, które darzę ogromnym sentymentem, do tego stopnia, że motyw morski stał się motywem głównym w mojej sypialni…o czym oczywiście napiszę w swoim czasie:)
Tymczasem spakowana, zaopatrzona w niezbędne „przydasie” jak chociażby taką oto  torbę …

którą nabyłam u Ewy ze sklepu See Home

wyruszam, jadę poznawać nowe, odpoczywać, słuchać…szumu morza, siebie, najbliższych, ciszy…najpiękniejszego głosu jaki może istnieć:)
Pozdrawiam Was serdecznie i już dziś zapraszam na relację z tego wyjazdu i posty kolejne, o czym? Jak zwykle czas pokaże:)

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...