W zgodzie ze sobą…

Autor: Agata Murawska

Przygarnij samą siebie do serca. Bo kto to zrobi lepiej niż Ty?

W kolejnym poście z cyklu „Być kobietą” chciałabym przybliżyć Wam Moi Drodzy drogę którą kroczę, drogę wcale nie łatwą, ale piękną…drogę do własnego wnętrza, do życia w zgodzie ze sobą.

Jak się okazuje, wcale nie musimy rezygnować z wewnętrznego piękna (które ma w sobie każda z nas ), a jednocześnie normalnie funkcjonować, spełniać się w różnych rolach…rolach które są nam narzucone jako kobietom, ale również takim z wyboru…musimy jedynie dojść do miejsca w którym poczujemy całą sobą wewnętrzną wolność i pełną akceptację siebie taką jaką jesteśmy:)
To poczucie wewnętrznej wolności i pełnej akceptacji siebie sprawia, że możemy rozkwitnąć naszym własnym niepowtarzalnym jedynym w swoim rodzaju stylem. Możemy osiągnąć prawdziwą kobiecość.

Kobiecość to  zwrócenie się ku sobie, poza umysłem. To coś wyjątkowego, coś co daje poczucie szczęścia i spełnienia.
Choć dzisiejszy świat stawia na aktywność, realizację celów, to my decydujemy jak żyć będziemy i czy taki styl i taki cel nam pasuje.  
Jak to osiągnąć, jak dojść do miejsca które da nam poczucie życia w zgodzie ze sobą?
Jest wiele możliwości jest wiele sposobów, wiele dróg, które mogą nas tam zaprowadzić…
Myślę, że szacunek do siebie, wspieranie, wiara we własne możliwości, bycie we wspólnocie wzmacnia zarówno kobiety jak i dziewczynki. Daje moc i światło, które nie wyróżnia, ale każdą z nas pokazuje w ich całym pięknie i prawdzie.
Trzeba znaleźć swoje motto życiowe, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie…co da mi poczucie szczęścia, co sprawi, że będę wiedziała że to co robię, to jak żyję TO JEST WŁAŚNIE TO…
To nie są pytania na które odpowiedzi zna się od razu, są to pytania na które odpowiedzi szuka się długo…
Jak to zrobić? Jak te odpowiedzi znaleźć?
To długa i bardzo pracowita droga, ale warto…
Ostatnio przeczytałam na jednym z blogów takie oto słowa, 
słowa, którymi słynna fotograf Paulina Arcklin mówi sama o sobie:
WSZYSTKO CO ROBIĘ, ROBIĘ Z PASJĄ. KOCHAM TO CO ROBIĘ I ROBIĘ TO CO KOCHAM…
Po ich przeczytaniu wiedziałam, że są to również moje słowa, jest to stan do którego dążę, i dziś wiem, że można go osiągnąć i odnaleźć ich sens…nawet w robieniu czegoś co do tej pory uważałam tylko za obowiązek…
No dobrze…koniec tych „mądrości” teraz praktyka.
Od czego zacząć? 
Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że tych zmian się pragnie całym  sobą, trzeba być zdeterminowanym i gotowym, że łatwo nie będzie…będzie wiele chwil zwątpienia, pytań, po co mi to wszystko i jaki w tym sens? Ale to właśnie o to chodzi, aby skutecznie i systematycznie pracować, nie poddawać się …
Często do takich postanowień dochodzi na skutek trudnych wydarzeń, trudnego życia, które uczy nas, że niezależnie od sukcesów czy porażek, niezależnie od tego co się w nim dzieje, żyć musimy i jakoś sobie z tym życiem radzić też musimy !!!
Po różnych swoich życiowych doświadczeniach przyswoiłam sobie lekcję, że podstawą przetrwania jest zdrowie psychiczne, a podstawą zdrowa psychicznego jest uważność.  Zaś owocem uważności jest zdolność zachwytu.
Jak do tego dojść?
Moja osobista droga trwa już naprawdę długo, a jak wygląda?
Każdy dzień, każda chwila to nieustająca praca nad tym aby ten stan osiągnąć.
Mój dzień zaczyna się ok godz. 5:30 ( każdy, z małymi wyjątkami, kiedy jesteśmy np. na jakimś wyjeździe i jesteśmy w jednym pomieszczeniu, wtedy nie chcę  budzić mojej rodzinki).

Taki oto zestaw jest codziennie na moim stoliku…

Kawa ( jej zapach i smak, który działa na mnie pobudzająco, kominek zapachowy z zapaloną świeczką, dodatkowe źródło światła np. w postaci kulek z cooton ball, kwiaty oczywiście …

oraz zestaw książek i czasopism, które są moją pierwszą poranną lekcją:)
W tym zestawie jest zawsze na początek 
książka z rodzaju takich którą czyta się „lekko” do kawy jak np. „Czarne skrzydła” Sue Monk Kidd. 
Tę akurat dostałam od koleżanki (Marzenko dziękuję…), a jest o tematyce, którą ostatnio bardzo mocno zgłębiam i świetnie pasuję do cyklu który rozpoczęłam, a mianowicie o byciu kobietą, w przypadku tej książki o dwóch niepospolitych kobietach: niewolnicy i białej pani, o kobietach silnych i niezależnych, które potrafiły walczyć o swoje, o to co im w tych czasach nie przysługiwało: o wolność osobistą, wolność do podejmowania własnych wyborów, wolność do miłości…

Potem, po obudzeniu się i lekkim wprowadzeniu w stan błogi, przyjemny, stosuję metodę ” Dziewięciu Oczyszczających oddechów”, metodę, o której kiedyś przeczytałam  w jakiejś książce ( niestety nie przypomnę sobie w jakiej bo naprawdę sporo ich już w moim życiu było), ale z ogromną przyjemnością odsyłam Was do bloga Agnieszki Maciąg TUTAJ , którego odkryłam przypadkiem całkiem niedawno i jestem pod ogromnym wrażeniem tego co tam znalazłam ( książki o gotowaniu Agnieszki mam już dawno i korzystam z nich bardzo często, bo oprócz cudownych przepisów jest w nich coś więcej, jest serce i miłość…), a w którym jest ta metoda opisana w sposób bardzo prosty, w sposób który można z przyjemnością wprowadzić do swoich codziennych praktyk.
Po oczyszczeniu i wypełnieniu własnego wnętrza pozytywnymi czystymi emocjami przechodzę do codziennej lekcji odrabiania, pisania swoich porannych stron,codziennie zapisuję trzy strony w zeszycie tzw. swoich myśli zapisywanych bez żadnego wcześniejszego scenariusza, bez cenzury, po prostu potok myśli które w danym momencie dyktuje mi głowa, serce. Jest to mój osobisty zeszyt, do którego NIKT nie ma prawa dostępu !!!. Po co to robię? Właśnie po to, aby odzyskać siły twórcze, aby odnaleźć swoją własną drogę życia, swoje przeznaczenie. O tej metodzie przeczytałam w książce „Droga Artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę” Julii Cameron. 

Metoda opisana w tej książce ( zresztą jest to nie jedyne zadanie do wykonania, ale o nich w kolejnych postach), choć na pozór bezcelowa, to w rzeczywistości niezwykle skuteczna, gorąco ją polecam wszystkim którzy chcą odnaleźć w sobie „twórcę” czyli znaleźć swoją własną drogę życia:)
Zabiera to naprawdę niewiele czasu ( w moim przypadku, ok 5-10 min), a działa na cały dzień, na całe życie…
Po zadaniu „twórczym” przychodzi czas na chwilę ze swoją pasją , w moim przypadku jest to przeglądanie czasopism i stron w tablecie w tematyce wnętrzarskiej, poszukiwanie inspiracji do pracy zawodowej, nauka i po prostu przyjemność. Czasami dochodzą czasopisma z tematyką o modzie, psychologii, podróżach, wszystkim tym co sprawia mi przyjemność. Tu nie sugeruję  się jakimś porządkiem, biorę w rękę to na co akurat mam ochotę. A ponieważ w moim domu nie brakuje literatury…

Mam ją dosłownie wszędzie ( dla mnie może nie być telewizora, natomiast książka, czasopismo, po prostu papier,być musi!!!)
Jak tylko sprzyja ku temu pogoda (zazwyczaj latem, wiosną i wczesną jesienią) wychodzę jeszcze na poranne króciutkie spacery po moim ogrodzie), ale o tym też napiszę innym razem:)

Na poranne zadania potrzebuję ok godziny, tak więc już ok. 6:30 jestem gotowa i pełna energii do wykonywania zadań dnia codziennego, do których uwierzcie, po takim poranku, energii mam naprawdę wiele:))). 
Większość rzeczy które wykonać muszę nie są już dla mnie przykrym obowiązkiem, ale raczej przyjemnością. I o to właśnie chodzi, aby to co się robi w życiu robić nie z przymusu, ale z poczuciem zadowolenia  i spełnienia. 
To moje pierwsze zadanie dnia, które przybliża mnie codziennie do celu jaki sobie postawiłam już jakiś czas temu, do życia w zgodzie ze sobą. 
O kolejnych zadaniach będę pisać w kolejnych postach, ale jest jeszcze coś o czym chcę wspomnieć już dziś…
Niezależnie od codziennych zadań do wykonania trzeba bezwzględnie spotykać się z ludźmi którzy nas wzbogacają wewnętrznie, trzeba słuchać i chłonąć to co mają do powiedzenia inni, Ci którzy już tę drogę przeszli i w tej chwili są nauczycielami i mentorami dla tych którzy tą drogą kroczą…
Piszę o tym, ponieważ w moim życiu jest takich osób wiele, zarówno wśród znajomych jak i ludzi całkiem mi obcych, są miejsca które warto odwiedzać tak często jak tylko się da, jak chociażby wspomniany wcześniej przeze mnie blog Agnieszki Maciąg zachęcam do czytania . 
Warto uczestniczyć w różnych spotkaniach, jak chociażby spotkanie z cyklu: Jak świadomie korzystać ze swoich talentów i wartości tu można poczytać więcej
Na spotkaniu tym miałam okazję być wczoraj, spotkanie które prowadziły autorki książki „Siła kobiet w biznesie”. kobiety szczęśliwe i spełnione, kobiety które osiągnęły swój własny sukces, kobiety, od których warto się uczyć. Po takim spotkaniu wyszłam nie tylko bogatsza duchowo, pewniejsza, że warto tą drogą kroczyć, ale i zaopatrzona w cudowną książkę autorstwa Anety Chybickiej i Elżbiety Zybrzyckiej (prowadzących ten warsztat), ale również moja kuchenna biblioteka wzbogaciła się o kolejną pozycję „Wiosna w kuchni pięciu przemian” Anny Czelej, a także o pyszną zdrową herbatkę zwaną Bio Czystek, a kupioną w miejscu gdzie odbywało się spotkanie, a mianowicie w
Bio Restauracji Totomato.
A o samej herbatce, dlaczego jest zdrowa i warto ją pić można poczytać tutaj.

Na koniec spotkania miła towarzyska pogawędka z koleżanką (Agniesiu pozdrawiam gorąco i dziękuję) przy dobrej kawie i pysznym posiłku czy zdrowym ciastku i dzień naprawdę może być piękny. Już ciężko go popsuć…
Niedługo bo 11 kwietnia będę miała kolejną okazję i przyjemność (tym razem nie tylko jako słuchacz, ale będę „miała swoje 5 minut” na wystąpienie i króciutkie opowiedzenie o sobie, o swojej drodze…) na spotkaniu pt. „Wiosenny powiew kobiecości”. Już mam tremę, ale bardzo się cieszę. Więcej na temat tego cudownego przedsięwzięcia można poczytać TUTAJ.
O rany, czuję, że te moje nowe posty z cyklu być kobietą będą naprawdę długie, ale uwierzcie, że podczas odrabiania swoich porannych stron obudził się we mnie potencjał twórczy w postaci pisania, ja po prostu to lubię i mam ogromna nadzieję że Was nie zanudziłam, a może znajdzie się wśród Was ktoś, kto zechce spróbować…odnaleźć swoją własną drogę i może skorzysta z tego co ja tu piszę…:)))
Oczywiście dziękuję że jesteście, za komentarze, zapraszam już dziś na kolejne posty z tego cyklu, choć następny, najbliższy planuję w tematyce innej bardziej zbliżonej do nadchodzących Świąt i wnętrz…
Pozdrawiam Was Moi Drodzy ciepło i serdecznie:)

Dołącz do dyskusji


21

Luty

Łazienka…moje małe SPA

W rytmach spokojnej relaksującej muzyki zapraszam Was zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do mojej nowej/starej łazienki…mojego domowego SPA:) Kocham naturę…mówiłam już ...

02

Styczeń

W Nowym Roku…

…życzę sobie i Wam Moi Drodzy tego co najlepsze dla każdego z nas… Nigdy nie wiemy co nam dany rok ...