Zakwitł, zazielenił się cały dom…

Autor: Agata Murawska


Zazieleniło się, zapachniało, zakwitło kwiatem, kolorem, radością…


Mój dom to ciągła przygoda, to  nieustanne jego metamorfozy, tworzenie go na nowo…lubię zmiany, choćby najmniejsze, ale zmiany, bo dom to nasze odzwierciedlenie naszego życia, tego co nas pasjonuje, bo to miejsce gdzie odpoczywamy, to nasze miejsce na ziemi. Cudownie jest, gdy uda nam się takie miejsce stworzyć i to nie tylko pod względem stylistycznym, ale raczej i chyba przede wszystkim pod względem duchowym, emocjonalnym. Do domu trzeba chcieć wracać, trzeba czuć się w nim po prostu dobrze i bezpiecznie, aby tak było,trzeba włożyć w to dużo pracy i to nieustannej pracy, pracy każdego dnia, tworzyć go ciągle na nowo…
Staram się taki dom stworzyć, dom do którego wchodzi się z radością, z poczuciem spokoju i nadziei…na odpoczynek, azyl, atmosferę i spokój, dom w którym jest czysto i przyjemnie, dom w którym czują się dobrze nie tylko jego mieszkańcy, ale każdy kto do niego zawita, choćby na małą chwilę…
Jak to robię? Przede wszystkim pracuje ciągle nad sobą, nad swoją wewnętrzną równowagą, staram się, aby to we mnie był ten porządek i spokój, i abym mogła tym dzielić się z innymi, oczywiście tworzę swój dom wnętrzarsko, bo to moja pasja, to mój konik, to coś co pozwala mi wzrastać wewnętrznie i duchowo właśnie…dlatego w moim domu ciągle coś się dzieje, ciągle coś robię, mój dom żyje intensywnie, domowo i rodzinnie:)

Co teraz wprowadziłam do swoich wnętrz, jakie zmiany, i co nowego?
 Oczywiście nie obyło się bez wiosennego sprzątania, mycia okien i całej tej wczesno wiosennej przedświątecznej krzątaniny. W domu zakwitło, zazieleniło się i zapachniało, czystością i świeżym powietrzem. Kilka słonecznych dni, szeroko otwarte okna i świeże powietrze wprowadziło do wnętrz powiew wiosny i nowy kolor oczywiście.

Wraz z nadejściem nowych pór roku lubię wprowadzać do wnętrz nowe kolory i małe akcenty, które sprawiają , że jest po prostu piękniej.
Spacery, wypady do sklepów ogrodniczych i pobliskich targów, to moja codzienność, bez  tego obyć się już nie umiem. I zawsze przynoszę coś zielonego, coś kwiatowego i naturalnego. Tym razem przywędrowały z lasu gałązki drzew, które już pięknie rozkwitły, oraz mech, a z ogrodu gałązki forsycji i magnolii. Na rozkwit magnolii jeszcze czekam, ale forsycja już pięknie kwitnie.
Szafirki, hiacynty to kwiaty które lubię ogromnie i nie brakuje ich w moim domu. Na zewnątrz już kwitną krokusy, a większość drzew wypuszcza pierwsze pączki:)
No cóż, zrobiło się po prostu pięknie i mam nadzieję że z dnia na dzień będzie coraz bardziej słonecznie, ciepło i przyjemnie:)
A teraz zapraszam Was do siebie, do mojego wiosennego, wysprzątanego, pachnącego zielono pastelowego i naturalnego wnętrza…wnętrza które tworzę z niezwykłą radością, pasją i miłością:)

W całym domu zawitały motywy roślinne, nawet w gabinecie moim, oprócz gałązek z lasu  widać roślinne motywy.Te piękne, widoczne na zdjęciu, motywy roślinne na grafice, zauroczyły mnie tak bardzo, że zostały należycie wyeksponowane, a w towarzystwie poduchy z motywem liści, prezentują się świeżo i wiosennie:)
Forsycje, bazie i kompozycje własne są niemalże we wszystkich pomieszczeniach…i tworzą klimat naturalny, wprowadzają namiastkę lasu, ogrodu i świeżego powietrza:)

Nie wiem jak to jest, ale odkąd idę „swoją drogą” odkąd zmieniłam swoja pracę, nie tylko poznaję nowych fascynujących ludzi, pełnych pasji, talentów i niezwykłej osobowości, ale coraz częściej dostaję od nich coś więcej niż tylko wytworzone przez nich usługi czy produkty, dostaję siłę i wiarę, że warto, że trzeba iść do przodu, rozwijać się, uczyć i nie poddawać !!!
Nie jestem w stanie pokazać wszystkiego co robią, czym się zajmują i jak do tego wszystkiego doszli, wiem jedno, to silni, pracowici i niezwykle kreatywni ludzie, ludzie z którymi chcę być, od takich chcę czerpać siłę i wiarę, że życie jest piękne tak po prostu i kibicuję im z całego serca:)
Bo, czy patrząc na takie cuda stworzone ludzką ręką, ( nie maszynowo, hurtowo), ale detalicznie pojedynczo i precyzyjnie, można wątpić w ludzką moc? W nasze możliwości, w naszą pomysłowość i kreatywność? Nie, zdecydowanie nie!!!, ja zdecydowanie wolę takie ręcznie wytwarzane produkty, wręcz dzieła sztuki, lubię się nimi otaczać. Nie lubię rzeczy wytwarzanych masowo, byle jak, byle gdzie z byle czego, dla zysku, ekonomii i prestiżu. Jakość, serce, praca własna, to się dla mnie liczy i to będę wspierać, wierząc, że produkcja masowa i byle jaka straci na znaczeniu i wartości…
I dziś mogę i chcę  zaprezentować Wam takie małe dzieła sztuki:)
Tę piękne pisanki wykonane z ciasta piernikowego, przez moją dobrą znajomą Agnieszkę, która już nie raz obdarzyła mnie swoimi małymi cudami ( już były u mnie i kura świąteczna i króliki i domek z piernika, oraz piękne zaśnieżone choinki),  ozdobione naturalnie robionymi barwnikami, zrobione z ogromną precyzją i sercem, z ogromnym zaangażowaniem:)
 Palma, również wykonana własnoręcznie (zdobyłam ją na kiermaszu rękodzieła ), do której każdy kwiatek był zrobiony ręcznie, to mała namiastka tego czego codziennie doświadczam, tego co mnie otacza i co nadaje życiu sens…
Dzięki takim rzeczom, wydawałoby się mało istotnym, dom, nasze życie i jego postrzeganie ma inny lepszy, ciekawszy wymiar, sprawia, że czuje się jedność ze wszystkimi, z pracą innych, z całym wszechświatem…

W tej całej bieganinie, którą bardzo lubię, choć fizycznie mnie mocno przytłacza, ale daje siłę i radość wewnętrzną, udało mi się i stół świąteczny przygotować, również w naturę, kwiaty i pastele ubrany. W tym roku na moim stole zagościł len, w postaci obrusu, serwetek i cudownych zajączków, kieszonek, w których znajdzie się małe co nieco, aby zbyt monotonnie nie było:)
I tu udział w jego tworzeniu miała kolejna niezwykle zdolna i twórcza osoba, Marta, która tę lnianą oprawę stołu stworzyła… dziękuję Moja Droga za to, że choć w ostatniej chwili ,ale pomogłaś i jak zwykle wyszło super !!!

Na stole oprócz lnianej oprawy są stare wyszperane w second handzie szklanki w srebrne podstawki ubrane, znalazła też tu miejsce stara stylowa zaparzaczka do kawy ( fachowo nazywana frenchpress), również w second handzie wyszperana  ( przez moją zdolną mamę – kolejna niezwykle twórcza i pomysłowa osoba, od której chyba zaczerpnęłam te miłość do rzeczy niebanalnych i niepowtarzalnych), tak jak i stara srebrna patera ze szklaną misą, dzięki której mogłam te cudne pisanki piernikowe wyeksponować 🙂 Te ” stare cuda” uzupełniła piękna zastawa z motywem roślinnym ( zakup w IKEI), oczywiście kwiaty, hiacynty w szklanej wazie posadzone ( praca własna) i mchem leśnym obłożone:)
I czyż nie jest pięknie, naturalnie i niepowtarzalnie?
Wcale nie trzeba dużych pieniędzy, ani nie wiadomo jakich „bogatych” zastaw, trochę pracy własne, pomysłu, kreatywności i stół jest piękny, ciekawy i zaprasza aby do niego usiąść, a w domu już czuję się tę niepowtarzalną atmosferę…

No cóż, dom przygotowany, a ja tymczasem rozpoczynam działania kulinarne. Wnętrza „załatwione” teraz czas na kuchnię…, oprawa już jest, domowy ziołowy ogródek i wiejski akcent w postaci hortensji i starych ceramicznych donic też obecny. Tak więc pozostało mi menu świąteczne ułożyć i wziąć się do roboty…może uda mi się pokazać Wam małe co nieco, co udało mi się stworzyć, aby ten stół i cała reszta została dopełniona:)
Tak więc moja przygoda trwa…nieustannie, każdego dnia tworzę swój dom, swoje życie z pasją i zaangażowaniem, nie patrzę na to co mówią inni, jakie są trendy, choć się ich nie wystrzegam.
A jak Wy tworzycie swoje domy, czy lubicie do nich wracać, czy czujecie się w nich dobrze i to nie tylko pod względem wnętrz jako takich, wymuskanych i urządzonych z najwyższą starannością, ale tak po prostu, czy jest w nich atmosfera i poczucie domu jako miejsca na ziemi, bo jak się mawia…wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, dla mnie osobiście ma to największe znaczenie, a jak Wy na to patrzycie i jak to czujecie?

Z tym pytaniem zostawiam Was na chwilkę i choć post powstał nieplanowany ( bo przecież zapowiadałam post o tym co nowego we wnętrzach, jakie są trendy) to cieszę się, że tak się stało, że poddałam się nie temu co zaplanowałam tylko temu co podsunęło mi serce:)
Oczywiście zapraszam na posty kolejne, których chyba planować już nie będę, bo najlepsze są te które „wychodzą” spontanicznie, tak po prostu…

Widoczne na zdjęciach ( może kogoś z Was to zainteresuje):
1. Obrazki (grafiki) z motywem roślinnym wiszące w moim gabinecie pochodzą ze sklepu LEMONDUCKY
2. Poduchy (wszystkie) widoczne na zdjęciach zakupione zostały w sklepie HM HOME
3. Pisanki piernikowe, palma – praca własna zaprzyjaźnionych artystów,
4. Kompozycje: w szklanej misie hiacynty w mchu, oraz kaktusy w foremce do pieczenia bab piaskowych – praca własna ( hiacynty, oraz kaktusy zakupione w IKEA i na pobliskim targu), mech przyniesiony z lasu, a naczynia wyszperane w domowej czeluści:)
5. Obrus lniany, serwety i śliczne zajączki niespodzianki  – uszyte z lnu zakupionego w IKEAprzez kolejną zdolną artystyczną duszę – Martę:),
6. Zastawa stołowa pochodzi z IKEA (talerze, kieliszki i kryształowe i zwykłe),
7. Szklanki w srebrnych podstawkach, zaparzaczka do kawy (frenchpress), srebrna podstawka na miskę szklaną w której są pisanki piernikowe – wyszperane przez moją mamę w second handzie.
8. Kwiaty, doniczki ceramiczne w stylu wiejskim kupione w „Świecie ogrodów” w Pruszkowie pod Warszawą.
9. Pozostałe drobiazgi – rzeczy własne.

Zdjęcia są moją własnością, proszę nie kopiuj ich nie rozpowszechnij bez mojej wiedzy i zgody:)

Dołącz do dyskusji


16

Październik

Pokój dla chłopca

Dziś, tak jak obiecałam  wracam do Was z tematem pokoiku dla chłopca:) Dzieci rosną wyjątkowo szybko, nie da się temu ...

04

Październik

Jak nadać wnętrzom charakter i styl…?

Ostatnio zastanawiałam  się jak podejść do tematu nadawania charakteru i stylu wnętrzom…:) Jak opisać to, co ciężko pokazać namacalnie, co ...